MANDALA: Podróż do centrum siebie
Autor
Justyna Sempruch
Data
7/31/2026
W codziennym pośpiechu rzadko mamy okazję, by po prostu się zatrzymać. Czasem brakuje nam słów, by wyrazić to, co w nas najgłębsze, najbardziej ukryte lub to, co domaga się naszej uwagi. Właśnie w takich momentach z pomocą przychodzi obraz, a dokładniej – mandala.
Już wkrótce spotkamy się w przestrzeni INSIGHT OUT MEDICUS na kolejnym Kręgu Kobiet, podczas którego zanurzymy się w proces tworzenia własnych mandali. Zanim jednak usiądziemy w kręgu, by wypełnić płótna kolorami, przyjrzyjmy się temu, czym właściwie jest mandala i dlaczego praca z nią potrafi być tak głęboko transformująca.
Filozofia Wschodu: Zrozumieć wszechświat i przemijanie
Słowo mandala wywodzi się z sanskrytu i oznacza po prostu „koło” lub „centrum”. W tradycji Dalekiego Wschodu, szczególnie w buddyzmie tybetańskim, mandala jest symbolicznym obrazem wszechświata. Mnisi tworzą misterne, wielobarwne mandale z ziarenek piasku – jest to proces wymagający niezwykłego skupienia, cierpliwości i obecności "tu i teraz".
Najpiękniejsza, a zarazem najtrudniejsza lekcja płynąca z tej wschodniej tradycji następuje na samym końcu. Gdy dzieło jest gotowe, mnisi zjawiskowo je niszczą, zsypując piasek do rzeki. To potężna praktyka przypominająca o nietrwałości wszystkiego, co nas otacza, i ucząca odpuszczania. Malowanie mandali to zatem coś więcej niż sztuka – to medytacja w ruchu, nauka bycia obecnym w procesie, a nie tylko przywiązywania się do końcowego efektu.
Psychologia głębi Junga: Mapa naszej duszy
Dla zachodniego świata mandalę odkrył na nowo Carl Gustav Jung, twórca psychologii analitycznej. Przez wiele lat, każdego ranka, Jung szkicował w swoim notatniku (słynnej Czerwonej Księdze) niewielkie, koliste rysunki. Zauważył, że odzwierciedlały one jego aktualny stan wewnętrzny.
Jung dostrzegł w mandali coś niezwykłego – uznał ją za archetypowy symbol Jaźni, czyli pełni naszej psychiki. Zauważył, że w momentach życiowego chaosu, kryzysu czy dezorientacji, ludzka psychika spontanicznie dąży do tworzenia kolistych, symetrycznych form. Mandala staje się wtedy próbą przywrócenia wewnętrznego porządku, harmonii i równowagi.
Malując mandalę w ujęciu psychologii głębi, dajemy formę temu, co nieświadome. Koło staje się bezpiecznym kontenerem dla naszych emocji – tych pięknych, jasnych, ale też tych trudnych, ukrytych w cieniu. To intymne spotkanie z samą sobą.

Kiedy dusza przemawia obrazem
W naszej codzienności jesteśmy zazwyczaj mocno osadzeni w racjonalnym umyśle. Analizujemy, planujemy i staramy się kontrolować rzeczywistość. Jednak Jung uważał, że nasz świadomy umysł to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Prawdziwa głębia, mądrość i odpowiedzi na najważniejsze pytania ukryte są w nieświadomości. Jak jednak dotrzeć do tego, co z definicji jest nieświadome? Właśnie tutaj z pomocą przychodzi proces twórczy.
Dla Junga sztuka i swobodna kreacja nie były jedynie rozrywką czy poszukiwaniem estetycznego piękna. Były potężnym narzędziem terapeutycznym i pomostem łączącym dwa światy: świadomy i nieświadomy.
Aktywna wyobraźnia – dialog z własnym wnętrzem
Jednym z najważniejszych pojęć w psychologii Junga jest aktywna wyobraźnia. Nie ma ona nic wspólnego z uciekaniem w świat fantazji, by oderwać się od problemów. Przeciwnie – jest to świadome, odważne zaproszenie wewnętrznych obrazów, emocji i postaci (archetypów) do tego, by się ujawniły.
Kiedy bierzemy do ręki pędzel, kredki czy glinę i pozwalamy dłoni poruszać się swobodnie, wyciszamy naszego wewnętrznego krytyka. Przestajemy myśleć o tym, "jak to powinno wyglądać". Wtedy zaczyna mówić nasza intuicja. Proces twórczy staje się formą aktywnej wyobraźni – nadajemy kształt i kolor temu, co do tej pory było nienazwanym napięciem, lękiem, tęsknotą lub ukrytym potencjałem. Jung uważał, że wyciągnięcie tych obrazów na światło dzienne i nadanie im formy odbiera im władzę nad nami i pozwala zintegrować je z naszą osobowością.

Archetypy w procesie tworzenia
Tworząc spontanicznie, bardzo często nieświadomie sięgamy po uniwersalne symbole i wzorce, które Jung nazywał archetypami. W przestrzeni bezpiecznego warsztatu na płótnie może nagle pojawić się energia Wewnętrznej Opiekunki – ciepła, otulająca, dająca poczucie bezpieczeństwa matryca, której być może bardzo w danej chwili potrzebujemy. Mogą pojawić się też ciemniejsze barwy symbolizujące nasz Cień – wyparte emocje, złość czy smutek.
Z perspektywy psychologii głębi żaden kolor i żaden kształt w spontanicznym rysunku nie jest przypadkowy. Płótno staje się lustrem, w którym odbija się wielowymiarowość naszej psychiki.
Zaufanie do procesu, a nie przywiązanie do efektu
W podejściu humanistyczno-doświadczeniowym najważniejsze przesłanie dotyczące twórczości brzmi: liczy się proces, a nie ostateczny produkt.
To, czy mandala będzie obiektywnie "ładna", symetryczna czy artystycznie doskonała, nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Lecząca moc ukryta jest w samym akcie malowania:
- W momencie, gdy decydujesz się postawić pierwszy ślad na białym, onieśmielającym papierze.
- W uważności, z jaką dobierasz kolory.
- W tym, jak twoje ciało reaguje na ruch pędzla.
- W emocjach, które pojawiają się, gdy koło zaczyna się wypełniać.
Tworzenie mandali to budowanie wewnętrznego kontenera. Granice koła, które rysujemy, symbolicznie tworzą bezpieczne naczynie, w którym możemy umieścić swój wewnętrzny chaos, by go uporządkować. To powrót do centrum, odnalezienie osi, wokół której możemy na nowo zbudować wewnętrzną harmonię.